Gdybym wiedział, że to wszystko tak się skończy... zrezygnował bym z uczelni w lutym odrazu po pierwszej porażce. Wtedy były szanse załapać się do jakiegoś studium, albo rozpocząc nowe studia od 2 semestru. A tak to tylko odchodze od zmysłów...
Kolegę też wyrzucili ze studiów (co prawda inna uczelnia, ale w tym samym mieście), a dostał dopiero dziś pismo, że został skreślony z listy. Niektóre uczelnie są nadgorliwe... niestety.