Zaniosłem do WKU podanie o odroczenie, z początku nie bardzo wiedziałem do jakiego pokoju się udać ale jakaś pani na korytarzu spytała się czego szukam i zaprosiła do swojego pokoju. Przeczytała moje odroczenie, przejrzała załączniki (było tego gdzieś z 30 stron A4). Poczym skierowała mnie do właściwego pokoju.
W następnym pokoju przekazałem podanie, znowu pani zaczeła przeglądać, wypytywać co i jak. Trwało to gdzieś z 20 minut. Poczym powiedziała, że wezwanie na badania zostaje anulowane i mam czekać od 2 tygodni do miesiąca na rozpatrzenie.
Jak wychodziłem z WKU, pierwsza pani znowu zaczepiła mnie. I spytała się czy przyjęli, powiedziała żeby się nie przejmować bo podanie jest opatrzone dobrymi argumentami i myśli, że zostanie poztywnie rozpatrzone. Taki miły akcent na zakonczenie mojej wizyty w WKU. Oby tak się stało jak mówi.