Byłem i dowiedziałem się różnych ciekawych informacji. To, że zostałem przyjęty na uczelnię to za mało :[ i nie dostanę odroczenia z tego powodu. Natomiast gdy dołącze do tego wniosku zaświadczenia o słabym zdrowiu rodziców, pożyczkach, kłopotach finansowych itp. to mógłbym coś zdziałać. I tu zaczynają się kłopoty.
Najlepiej by było gdybym pracował, można by w tym wypadku napisać, że pomagam finansowo rodzicom. Od pewnego czasu współpracuje z pewną firmą, oczywiście wszystko nieformalnie. Opowiedziałem szefowi o moich problemach. Zgodził się zatrudnić mnie na czas nieokreślonym. Nawet jutro mógłbym podpisać umowę. Mógłbym, gdby nie to, że nie mam jeszcze numeru NIP. Złożyłem na początku czerwca wniosek i do tej pory nic nie przyszło. Jutro pojadę do US może coś wskuram, ale wątpie. Sprawy się komplikują :[ Bez NIPu nic nie załatwie. Zostało mi 20 dni do badań (wręczenia karty powołania). Coż za niefart. Goły wniosek bez odpowiedniej liczby dokumentów nic mi nie pomoże. Dowiedziałem się w WKU iż mają straszny niedobór ludzi, planują powołania z paru miesięcznym wyprzedzeniem. Już podobno na listopad rozpisują.
W takim wypadku pisze podanie o służbę zastępcza, bo cóż innego mi pozostało :[
Albo skorzystam z rady pani w WKU: "może pan np. wyjechac za granicę zarobić na studia". To rozwiązanie również biorę pod uwagę. Wystarczy pójść do urzędu gminy i czasowo sie wymeldować, nie wiem jak to wygląda. Nie wiem czy nie będzie jakiś problemów po powrocie, nigdy nic nie wiadomo, co w WKU ludziom przyjdzie do głowy.
Nie ma się co dziwić, że ludzie emigrują, gdy w kraju traktuje się ich jak "śmieci". Chory system, chore państwo, chore przepisy.